Marcin Królikowski

Współzałożyciel i Wiceprezes Stowarzyszenia, Szczecin

Historia mego citrouzależnienia z dygresjami

Wszystko zaczęło się pewnego jesiennego dnia 1992 roku, kied mój ojciec uznał – z moją wydatną pomocą, że trzeba zmienić samochód. Oczywiście pędzony syndromem „sztokholmskim” pojechał do Nowogardu, gdzie mieścił sie dealer niemieckich opli, które wówczas stały na placu – dealer był w fazie rozwoju – i były obiektem westchnień obywateli tak dotkniętych przecież przez okupację niemiecką, że zakochanych we wszystkim co niemieckie. Owa dygresja jest niewątpliwym podłożem dalszych wydarzeń. Obiekt marzeń, vectra 1,6 o komforcie furmanki wyposażona była w niesłychanie bogactwo udogodnień, do której zaliczała sie kierownica, pedały, dźwignia biegów i kierunkowskazy… kosztowała całe 250mln starych złotych i przekraczała budżet więc ojciec zasmucony zabrał mnie stamtąd.

Wracając zobaczyliśmy logo dealera citroena w Goleniowie i oczywiście z wielką niechęcią postanowiliśmy zobaczyć te „francuskie wynalazki”. Zaprowadzono nas na ekspozycję (tu już było lepiej bo oszkloną i pod dachem). Naszą uwage przykuł skromnie leżący na gresach BX 15TGE, kosztujący 170mln starych złotych, w kolorze ciemny wrzos. Było to z oplem jak zderzenie dwóch kultur. Fantastyczne siedzenia, błękitno-szara deska rozdzielcza, dzielona tylna kanapa, podnoszona klapa, a klimat we wnętrzu jak następna epoka w stosunku do ww. opla. Po uruchomieniu auta, fascynacji podnoszonym zawieszeniem i jeździe próbnej nie było już żadnych wątpliwości. Tak oto w naszym gospodarstwie zagościł pierwszy hydropneumatyk i się zaczęło. A zaczęło sie od powrotu nowym nabytkiem do domu, gdzie toczyłem z ojcem bój, kto poprowadzi nowy pojazd do Szczecina. Można było przewidzieć dalsze stadia mojego uzależnienia, które tylko z powodów finansowych (dzieci, mieszkanie i takie tam…) nie urosło do niebezpiecznych rozmiarów zaraz potem.

Następstwa były oczywiste. W 1997 roku odkupiłem od ojca BXa, który służył do roku 2001 i jako, że był w stanie „z fabryki” sprzedał się od razu pierwszemu napotkanemu klientowi (o ja głupi alem biedny był ot co). Na skutek przypadłości moich dzieci potrzebowałem auta z klimatyzacją i po poszukiwaniach przez całe lato BXa z klimą – upatrzyłem sobie 16V, GTI lub 4×4, których nie znalazłem (ech ten brak internetu naonczas) – musiałem przejść na wyższy stopień citroluksusu. Pojawił się XM Turbo C.T. w wersji manual i jednym z odcieni typu gris metallise. Służył nam perfekcyjnie przez lata. Wsławił sie między innymi pokonaniem najwyższej przełęczy drogowej w Alpach z pękniętym intercoolerem (co sie okaząło później) i 4 osobami na pokładzie wraz z bagażem. Kilkanaście razy przemierzył różne europejskie ścieżki, bez i z przyczepą campingową, a drobne usterki były zawsze – jak to w citroënach – przed lub po podróży, nigdy w trakcie :-). Poprawiło sie nam (a przynajmniej takie były symptomy, choć krótko) i w naszej familii pojawił sie Citroën C5II 2.0HDI Exclusive Break, automat, koloru srebrnego. Nowy. Z salonu. Obecnie w rękach Citromaniaka 🙂 XM został oddany – nie sprzedany – w (jak się wydawało) dobre ręce w stanie idealnym. Obecnie wrasta w trawę gdzieś w zachodniopomorskim…

Tyle wprowadzenia w citro uzależnienie, które doprowadziło do posiadania kilu „prawdziwych” citroënów, choć i te 2 pierwsze niewątpliwie obecnie znalazłyby swoje miejsce poniżej…

Moje samochody
Citroën DS 23ie Pallas 1973 Semiautomatic Blue Delta MetallicSe jechał, jechał z niderlandów…002…i dojechał 🙂IMG_0390a wszystkiemu wienien Prezes 😀
Citroën DS 19 Pallas 1968 Semiautomatic, oryginalnie bleu andalou obecnie noirIMG_7116… no okazja była to i kolejna bogini zagościła.CX Pallas D 1982 bleu argente metallic (zdjęcie by Szczep An ‚2015, basen też nie mój… i panorama Lyonu też nie…)1900623_1417449091903222_1309768674302533818_o

… a tu to winien nasz CX-master Tomek, który mi go polecił.

Naj… mojego samochodu
DS 23ie w po przywiezieniu brał udział:

  1. w smutnej uroczystości pogrzebu naszej ukochanej Sabiny Gaudyn, założycielki, pomysłodawczyni i pierwszej Komandor Zlotów zabytkowych Citroënów – miejscowość Kobiernice, okolice Bielska Białej,
  2. w IV zlocie Zabytkowych Citroënów w Olsztynie,
  3. w spotkaniu integracyjnym w Gadomiu, Golczewo okolice Gryfic.

bez żadnych większych napraw, w sumie zrobił ponad 6000km.

DS19 ukończył zeszłoroczny Rajd ZabytkowychCitroënów w Maciejewie o własnych siłach… z atrapą alternatora 😀

CX Pallas D przyjechał se sam z Francji, a co! W deszczu 1320km, próbując zabić jego kierowcę (mnie) poprzez uśpienie fantastycznymi fotelami i działającą hydrauliką zawieszenia.

Marzenie motoryzacyjne
SM… najlepiej taki…Citroen-sm-cabriolet-vente-aux-enchère-schiavon-chambery…ostatecznie może być „zwykły”